sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Blog, marketing

wróć do listy notatek

Siermiężna Białoruś, cz.III

2010-09-15
Zbliżają się wybory prezydenckie na Białorusi. Wczoraj «parlamentarzyści» ustalili datę — 19 grudnia 2010. Jest to dobra okazja dla kilku następnych opowieści, wyborczej tematyki.

Na początek — krótkie wyjaśnienie. Niektórzy wiedzą, iż na Białorusi głosować można w ciągu całego tygodnia. Właściwie tam nie ma dnia wyborczego, jest natomiast tydzień wyborczy. Głosowanie najczęściej odbywają się w szkołach. Urny z kartkami wyborczymi są w szkołach przez tydzień. W nocy są niestrzeżone. Przedstawiciele opozycji są w komisjach wyborczych tylko w największych miastach.

Mała wieś D. Kierownictwo rejonowe z miasta M. dzwoni do lokalnego szefa poczty i nakazuje, żeby wszyscy pracownicy poczty przegłosowali w ciągu tygodnia (do niedzieli). Jeżeli tak się nie stanie — uprzedzają iż zostanie zwolniony z «wilczym biletem». Szef poczty olewa tą sprawę, jego ludzi głosują więc w niedzielę. Po kilku tygodniach zostaje zwolniony.

Kierownik kołchozu w wiosce L. zbiera pańszczyźnianych chłopów pracowników przed kilkoma dniami przed wyborami i wygłasza mowę o tym, jak dobra jest obecna władza. O tym jak łukaszenko uratował Białoruś przed zagładą gospodarczą, o tym, że kapitaliści tylko i czekają jak kupić wszystko i wszystkich, no itd. Na koniec mówi, że będzie wiedział dokładnie kto i na kogo zagłosował! I że wyciągnie odpowiednie wnioski o tych, którzy głosowali nie na wszechobecne lubiane słoneczko białoruskie.

Później w prywatnej rozmowie z moim przyjacielem mówi: «Nie lubię dzisiejszej władzy, nie lubię łukaszenki, uważam, że już najwyższy czas na zmiany, ale... Dzwoni do mnie kierownictwo rejonu i «informuje«, że jeżeli będą «złe« wyniki u mnie — zostanę zwolniony dyscyplinarnie (powód zawsze się znajdzie). A to oznacza, że nie znajdę żadnej normalnej posady w całej okolicy. A to oznacza, że moja żona i moje dzieci pójdą na bruk! Jak mogę dopuścić do tego? Głowa mi puchnie od tego wszystkiego. A z drugiej strony, wiem, że na kierownictwo rejonu są naciski z województwa; tamci z kolei są naciskani ze stolicy; no a w Mińsku wiadomo kto pociąga za wszystkie sznurki. Koło się zamyka.»

Mój przyjaciel A. akurat na czas wyborów jedzie w sprawach biznesowych do Ukrainy do Kijowa. Nie zamierza brać udział w głosowaniu. Jednak w Kijowie uświadamia sobie, że przecież chyba może pójść do konsulatu i zrobić to tam. Przychodzi, pisze formalne podanie, że jest za granicą i że prosi o pozwolenie na oddanie głosu. Głosuje. Po jakimś czasie wraca do domu na Białoruś. I co się okazuje? Że jego siostra, podczas głosowała, powiedziała komisji, iż brat jest za granicą i czy może ona oddać głos również i za niego?! Oczywiście, nie ma żadnego problemu. Siostra głosuje za swojego brata. O tak, po prostu.

A później łukaszenko powie: «Naród się zdenerwował na tych wszystkich domorosłych «demokratów«, poszedł i zagłosował na mnie.»

Skomentuj notatkę (komentarzy: 3)

Imię
Komentarz
Kontrola
człowieczeństwa
Ile wynesie: jeden plus jeden? (wpisz liczbę)
 

Komentarze

3 Piotr | 2010-09-17 14:04
Alex ty niedługo będziesz BOR-u potrzebował...:) ale pisz chłopie jak najwięcej, pisz ile się da, choć by to miały być krótkie wpisy ale niech będą niech ludzie wiedza i czytają...
2 AC | 2010-09-15 13:39
Tamten chłopak był właścicielem wielkiej (jeżeli nie największej) strony opozycyjnej na Białorusi, a nie jakiegoś blogu. Przykra wiadomość, miał chyba zaledwie 36 lat.
1 mb | 2010-09-15 13:33
bardzo ciekawe artykuły, czytam z wielkim zainteresowaniem.
Tylko słyszałes napewno jak niedawno «powiesił się» Białoruski dziennikarz?
nie chciałby usłyszeć czegos podobnego...
pozdrawiam