sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Gotland 2010. III. Stara wieś rybacka

30.06–11.07.2010, Zagranica

Relacje z ekspedycji «Gotland 2010»:
Gotland 2010. I. Ogólne wrażenia
Gotland 2010. II. Etnografia
Gotland 2010. III. Stara wieś rybacka
Gotland 2010. IV. Wyspa kościołów
Gotland 2010. V. Visby

Gotland jest ciekawym miejscem do badań życia rybackiego 100-200 lat wstecz. Zachowało się tam bowiem wiele starych wiosek rybackich. Temu i poświęcam swój dzisiejszy reportaż.

Jak wynika z definicji wyspy — naokoło jest woda. Jeżeli jest woda, będzie też i ryba. A jak będzie ryba, to i będą ludzie w pobliżu. Dlatego podstawą racji żywnościowej pierwszych osiedleńców Gotlandii były produkty morskie. Z resztą tak już zostało na zawsze. Gotlandzką osobliwością jest to, iż w średniowieczu wiosek jako tako nie było. Były "gospodarstwa farmerskie", rozsiane po całej wyspie oraz miasta (mniejsze lub większe). Istniało również coś takiego jak wioska rybacka. Jednak nie była to typowa wioska w naszym (słowiańskim) rozumieniu. Byli to jedynie tymczasowe budowle w niektórych miejscach na wybrzeżu.

Przychodził okres łowów, rybacy przychodzi do wiosek rybackich. Łowy kończyli się — wracali do swoich stałych miejsc zamieszkania. W takim razie: Czym jest wioska rybacka?

Najczęściej jest to kilka małych domków. Głównym przeznaczeniem których było dać schron na noc. Za dnia wszyscy znów wracali na morze do swoich sieci. Domek przeważnie składał się ze ścian oraz dachu. Podłoga to piasek, proste łóżko, jakiś stół, czasem mały kominek. Początkowo budowano je bez użycia metalowych części. Doskonałe widać to na zdjęciu poniżej.

Gdzieś obok znajdowała się studnia (ogólnego użytku).

Oraz mała kaplica. Mszy w niej odbywały się zazwyczaj tylko na początek oraz na koniec sezonu. Zwraca uwagę dzwon na zewnątrz (używano go również w sytuacji zagrożenia sztormowego (lub jakiegokolwiek innego), żeby poinformować znajdujących się w morzu rybaków). Proszę również zwrócić uwagę na wiatrowskaz (opisywałem je w poprzednim reportażu Gotland 2010. II. Etnografia).

Domki były budowane z materiałów podręcznych. Na Gotlandii nie brakuje kamienia, dlatego często ściany są zrobione z właśnie z tego surowca.

Bardzo ciekawy tradycyjny dach. Jest to też pewien rodzaj kamienia.

Ok, przejdźmy teraz do narzędzi pracy. Łódka. Najbardziej popularne to "modele" na jedną/dwie lub trzy osoby. Rybacy nie zostawali na noc na morzu, dlatego byli to raczej małe konstrukcje bez żadnych udogodnień do życia.

Do takiej łódki się wsiadało rano, z sieciami, jedzeniem oraz wodą na dzień i wypływało się na niewielką odległość do morza. Na zdjęciach powyżej i poniżej widnieją 1-2-osobowe łodzie.

Różne typy sieci oraz innych przydatnych narzędzi. W tym miejscu muszę powiedzieć kilka słów o muzeum wsi rybackiej. Wygląda to tak: jedziesz po drodze, nagle widzisz kierunkowskaz, informujący iż obok jest stara wieś rybacka. Skręcasz z drogi i trafiasz do wioski obniesionej małym tradycyjnym płotem. Nikogo nie ma. Większość budynków są otwarte, można spokojnie otworzyć drzwi oraz obejrzeć stare rybackie przyrządy. Wsiąść do łódki, napić się wody ze studni (o ile jest woda). Wszystkie przedmioty są oryginalne! I nikt tego nie kradnie i nie niszczy. Kiedy się nauczymy tego?

Ale wróćmy do naszych rybaków. Sieci po połowach należało wysuszyć. Dlatego wbijano do ziemi zwykłe pały drewniane i zawieszano na nie przyrządy do suszenia.

Wydaje się ciekawym jeszcze jedno narzędzie służące do wyciągania łódek na ziemię. Łódź przyczepiano liną do słupa umocowanego na ziemi, słup kręcono i w ten sposób ciągnięto łódkę.

Z biegiem czasu łodzie robili się coraz większe. Przechodziło się więc na bardziej zaawansowane "wyciągarki". Poniżej widać bardzo ciekawy przykład.

Zostało nam jeszcze kilka ciekawych urządzeń do omówienia. Jak na przykład to wielkie wiadro unoszone do góry. Dlaczego? Najpierw myślałem, iż jest to studnia (typu żuraw, jak w Polsce czy na Białorusi). Okazało się jednak, że jest to sygnalizator, czy też latarnia. Kiedy rybacy wypływali do morza, na brzegu zawsze musiał zostać co najmniej jeden z nich (po kolei). Kiedy robiło się ciemno rozpalał on ognisko oraz wrzucał czerwone węgle do tego wiadra i unosił je do góry. W ten sposób światełko było widoczne z daleka i marynarze wiedzieli gdzie jest ich port.

Podpływając bliżej portu korzystano do naprowadzenia już z innego narzędzia. Mianowicie małej łampki oraz dwóch trójkątów, które są widoczne na zdjęciu. Dziób łodzi należało ustawić w jednej linii ze światłem lampy oraz trójkątów (trójkąt górny oraz dolny miały tworzyć coś na kształt cyfry 8).

Nie udało mi się dowiedzieć do czego służy słup na następnym zdjęciu? Moja propozycja — jest to część jakieś tradycyjnej zabawy lub też do zawieszania flagi? Czy ktoś zna odpowiedź?

Skończyłem z wioską tradycyjną. Co przedstawia sobą współczesna wioska rybacka? Teraz jest to raczej pewien sposób na organizacje domków do relaksu i odpoczynku. Czas od czasu nadal ktoś mieszka w nich podczas łowów, jednak z pojawieniem samochodów oraz rozwojem techniki utracili oni swoje początkowe bardzo ważne znaczenie — schronienie oraz naprowadzenie rybaków. W czasie obecnym są to bardziej domki letniskowe niż rybackie.

Łódki też, jak widać, zmienili swój kształt i przeznaczenie.

Relacje z ekspedycji «Gotland 2010»:
Gotland 2010. I. Ogólne wrażenia
Gotland 2010. II. Etnografia
Gotland 2010. III. Stara wieś rybacka
Gotland 2010. IV. Wyspa kościołów
Gotland 2010. V. Visby

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: jeden plus trzy? (wpisz liczbę)
 
 
3 henryka | 2014-03-04 00:11
Zauroczona fotoreportażem.Najwyższe słowa uznania i za piękne zdjęcia i za ciekawe a proste opisy.Czytałam zupełnie przyzwoity kryminał Mari Jungstedt «Niewidzialny» i tam oprócz tego, iż zbrodnie (straszliwe!) są dokonywane na Gotlandii, wplecionych jest kilka ciekawostek z historii wyspy. Zaciekawiona wpisałam w googla — mury Gotlandii — i trafiłam TU.Bardzo dziękuję, odtąd stała wielbicielka blogu.Serdeczności dla Państwa.
2 DrAg | 2010-09-24 14:12
@Marta: Gdyby u nas nie było gospodarki nakazowo -rozdzielczej przez dekady ze wszystkimi ekonomiczno-społecznymi i kulturowymi konsekwencjami, to myślę że problem byłby mniejszy...
1 Marta | 2010-09-23 11:41
Odpowiadając na twoje pytanie: W Polsce nie nauczymy się tego nigdy.