sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Kirgistan II. Szczegóły

5–15.05.2012, Zagranica

Kirgistan I. Ogólnie
Kirgistan II. Szczegóły
Kirigstan III. Drogi, transport

Tuż przy wejściu do przejścia podziemnego siedzi facet — zdjął skarpetę z nogi, coś tam sprawdza w paluchach. Obok niego stoi waga elektroniczna. To jest jego biznes — sprawdzenie wagi każdego chętnego za kasę. Usługa kosztuje około 20 groszy.

Telefony wiszą na zwykłych słupach, a kable telefoniczne doprowadzone są z góry. Przy chęci można je dotknąć nawet ręką.

W całym mieście można spotkać stare automaty do napoi. Pochodzą one jeszcze z czasów radzieckich. Była tam szklanka, którą można było umyć w automacie; następnie trzeba było wrzucić ileś tam kopijek, wybrać przyciskiem odpowiedni napój i podstawić uprzednio umytą szklankę.

Cud na tym się jednak nie kończy się, bowiem któregoś dnia spotkałem automat w pełni sprawny. Z tym, że rolę rzutnika monet pełnił stojący obok facet. Jesteście ciekawi ile wynosi koszt napoju? — 20-30 groszy, w zależności od rodzaju.

Kirgistan jest biednym krajem. Ba, najbiedniejszym, który widziałem dotychczas. Mało tego, ma się wrażenie że oni nadal znajdują się w komunizmie. Bo po jego upadku tu nic się nie zmieniło. Dosłownie.

Na zdjęciu poniżej każdy szczegół jest istotny. I napis «Chowajcie zapałki od dzieci», i wytarte ściany, i syfiaszcze balkony, i rozwieszona do suszenia bielizna. I co najważniejsze — ogólny nastrój, właśnie taka jest stolica kraju — Biszkek.

Przejdźmy trochę dalej i przyjrzyjmy się koszom na śmieci.

Albo ogólnie miejscu na śmiecie. Na pierwszym zdjęciu widnieje właz kanalizacyjny. Moi znajomi mówili, że pod tym właśnie włazem mieszka jakiś facet.

Delikatny czytelni powie, że już ma dość tych śmietników. Że już jest najwyższy czas skupić się na czymś bardziej reprezentacyjnym. Przyznam, że całkowicie się zgadzam z nim. Przejdźmy więc do czegoś tradycyjnego, na przykład — budownictwa.

Zobaczmy jak mieszkają ludzie w górach.

A tu znacznie bogatszy przykład, bo są traktory. Uważny czytelni zwróci uwagę na okna — są zafoliowane. Nie wiem o co chodzi, czy o brak kasy na szkło, czy o ciągły wiatr z gór, czy żeby bardziej uszczelnić budynek, ale jest to częste zjawisko.

Do pełności obrazu dodajmy jeszcze kilka domków.

Rolnik będzie ciekaw zobaczyć stodołę.

Wróćmy jednak do mojego wiecznego tematu — toalet (albo wychodków jak mówią niektórzy, albo łazienek jak mówią jeszcze inni).

Ale nikt nie zaprzeczy, że mają doskonały widok podczas załatwiania się.

No dobra, ale co z tradycją? Przecież kultura i takie tam… Cóż, wyczaiłem kilka elementów tradycyjnych. Po pierwsze, są to okiennice (zdecydowanie rosyjski wpływ).

Po drugie, domy wyglądają nieprzerwaną ścianą wzdłuż drogi. Bowiem łączą się potężnymi płotami. Prawie zawsze w kolorze niebieskim, czasami — zielonym.

Czym jest dom tradycyjny w pojęciu kirgistańskim? Ściany są robione z glinianej cegły na bazie słomy, gliny oraz gówna krowiego. Następnie jest warstwa gliny ze słomą (żeby wyglądało bardziej płasko). I na koniec biała farba. Dom jest gotów.

Dobra, czas wrócić do Biszkeku. Mężczyźni często spędzają czas grając w szachy lub nardy.

Tu można kupić papierosy na sztuki. W tym samym miejscu również są w sprzedaży inne drobne pierdoły: zapałki, cukierki, gumę do żucia itd. — wszystko, powtarzam, sprzedaje się na sztuki!

Przejdźmy jeszcze po mieście. «Na terytorium uniwersytetu zabrania się: palić, śmiecić oraz łuskać pestki».

«Uwaga!!! Nie zastawiać podjazdu. Mandat — łopatą w szybę. Bez urazy.»

Ogłoszenie o pracy: «Poszukujemy pracownika(cę), 28-50 lat, który(a) widzi kolorowe sny do pomocy w prowadzeniu spraw komercyjnych.»

W każdym (!) menu zawsze są wymienione dwie rzeczy, dziwne dla Polaka. 1. Mandat za niszczenie naczyń. Przy czym często jest umieszczona cała lista wszystkiego co można zbić w restauracji. 2. Dopłata za serwis (widziałem wielkości od 4% do 15% całego zamówienia). Ponadto, napiwki są miłe widziane.

Kilka słów o jedzeniu. Jest bardzo smaczne. To jest chyba cecha każdego kraju azjatyckiego. Jest też bardzo tanie. Najbardziej polecam szaszłyki oraz plow. Chyba nie muszę wspominać, że to co w Polsce, Szwecji czy Białorusi mianuje się szaszłykami nie ma z tym nic wspólnego. Nie to mięso, nie te przyprawy, nie tak smażone…

W Kirgistanie mają również dwa napoje tradycyjne. Jeden z nich wyglądem i smakiem przypomina kefir (nie jest to kumys), ale jest bardziej kwaśny. Drugi zaś — tak jak na zdjęciu. Przygotowuje się go z mąki różnych rodzajów, która właśnie zaczyna fermentować. Jest kwaśnawy i słodkawy jednocześnie. Nie pamiętam, który jest który: Maksym i Tan.

Sprzedają się owe napoje na każdym rogu. Litr kosztuje około 3 złotych.

Panującą religią jest muzułmanizm. Jednak nie jest to naród religijny. Piją sporo alkoholu, na porządku dziennym są kradzieże. Napis na torbie poniżej «Kraść — to wielki grzech. Allach wszystko widzi i słyszy». Zdjęcie zrobione na bazarze.

Wspominałem już o bazarze w poprzednim reportażu. Opowiem wam wielomówną historyjkę, którą przeżyłem tuż przy wejściu do niego.

Przyjechaliśmy samochodem w 5 osób. Wszyscy — Europejczycy. Moja żona wpadła do jakiegoś sklepu w pobliżu, my zaś z chłopakami rozmawialiśmy przy aucie. Nagle podchodzą do nas 6 osób: trzech milicjantów i trzech ubranych po cywilu. Witają się z nami za rękę (!) i proszą pokazać dokumenty. Nie miałem paszportu ze sobą i wiedziałem o tym. Podchodzi do mnie jeden z tych w cywilu i pyta o paszport. Mówię, że żona ma w torebce i gdzieś tutaj obok łazi.

— Ok, a co masz w torbie?
— Aparat fotograficzny.
— Pokaż.
— Proszę bardzo.
— A co jest w tej kieszeni? — maca mnie po kieszeni.
— Kluczyki od domu.
— A co jest w tej? — maca następną kieszeń.
— Telefon.
— A w tej?
— Pieniądze.
— Pokaż.

Wyciągam kasę, jest tam trochę miejscowych pieniędzy (somy) oraz banknot studolarowy. Trzymam pieniądze w garści. Facet momentalnie uczepia się 100 dolarów. Ja też trzymam banknot i nie puszczam. Myślę sobie «Kurwa, nie mam paszportu, zaraz to się wyjaśni i będę musiał oddać to jako łapówkę, ale nie ma opcji, żebym oddał ci to teraz do ręki.»

— Chcę sprawdzić, czy nie są fałszywe. Rozumiesz, że przyjeżdża tu wiele różnych osób, przywożą różne rzeczy…
— Oczywiście, że rozumiem. Proszę bardzo — sprawdzaj — nadal nie puszczam banknot z ręki.
Facet krótko przyjrzał się prezydentowi — wygląda na prawdziwy — i puścił banknot.

Następnie odszedł do kogoś innego. Po minucie zostałem zapytany przez innego gościa w cywilu, czy mnie sprawdzono? Odpowiedziałem, że oczywiście, że tak i że wszystko było w porządku.

Do bezpieczeństwa tu się przywiązuje wielką uwagę. Przy wejściu do większych sklepów zawsze jest czujnik na metale.

Spacerując ulicami ma się wrażenie iż tu są jedynie: apteki, kantory oraz kasy biletowe.

Kiosk.

Kirgizi piją herbatę, kawiarni są rzadkością i są — o dziwo — bardzo drogie. Jednak właśnie w jednej z kawiarenek czekała na mnie wielka niespodzianka — książka Kapuścińskiego w oryginale, czyli po polsku. Jak ona tam się znalazła nikt z personelu nie miał pojęcia.

Co robiłem przez 10 dni w Kirgistanie oprócz wałęsania się po Biszkeku, wypadu do jeziora Issyk-Kul oraz licznych wyjazdów w góry? Dzień rozpoczynaliśmy tak. Na zdjęciu jest Dima F., w butli — limonczella domowej roboty: alkohol na bazie wódki i cytryny.

A kończyliśmy tak.

Po za tym: historycznych budynków brak; kultura inna; ludzie przyjaźni; kraj biedny; góry czarujące; kuchnia wyśmienita oraz ma się wrażenie że trafiłeś do lat 90-ch.

Kirgistan I. Ogólnie
Kirgistan II. Szczegóły
Kirigstan III. Drogi, transport

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: trzy plus jeden? (wpisz liczbę)
 
 
3 adventure | 2012-06-29 11:37
Jak zwykle trafne uwagi i super foty. Pozdrawiam!
2 AC | 2012-06-16 20:58
@Marta
To chyba z wiekiem przychodzi ;) Ja boje się zbytniego przywiązania się do wygody, między innymi właśnie żeby walczyć z tym uczuciem — podróżuję.
1 Marta | 2012-06-16 19:41
Dla mnie jednak chyba za biednie. Zrobiłam się za wygodna, Saszka:)