sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Łódź

23.05.2009, Polska

Tym razem miałem prawie cały dzień na zwiedzanie. Poświęciełem ten czas na centrum miasta i jego okolice (okolice centrum, to znaczy). Główny wniosek jest taki, że jeżeliby to miasto należało teraz do Niemców, to byłoby słodkim i ciekawym turystycznym cukierkiem. Skoro jednak Niemców tu brak, to potencjał turystyczny jest wykorzystany może na jakieś 30%?

Czy symbołem Łódzi powinna być lódź? Moja odpowiedź brzmi: «Nie! Ten facet jest symbołem miasta.»

Gdyż jest to miasto mocno «post-przemysłowe».

Każdy zakamarek, każdy dworek, gdzie pytająca osoba ma okazje trafić, otwiera dla niej coś takiego...

Tu proszę zwrócić uwagę na łampę.

Główna ulica miasta — Piotrkowska. Częścią tej ulicy jest najdłuższy deptak w Polsce: liczy ponad 1,8 km

Pałac Poznańskiego, byłego właściciela oraz twórcy Manufaktury (patrz Łódź z 9 maja 2009).

Ogólne wrażenie sprawia bardzo miłego oraz przytulnego miasta.

Z niezliczoną ilością rodzajów tramwajów.

Z dumnym Tadeuszem Kościuszko.

Z mieszkańcami, pełnymi miłości do swojej pracy.

Z pięknymi «łódziankami».

Z historią wystawioną na zewnątrz.

Z własną aleją gwiazd.

Z domami, w które od razu można się zakochać.

Z niewyobrażalną mieszanką architektury.

Widać, że tu się czyta.

A niektórzy, nawet, piszą.

Tu edukują i kształcą tabliczki z nazwami ulic.
Tabliczka jest napisana w ten sposób, że wydaje się, że Roosevelt był Prezydentem USA w latach 1882–1945. Ale to są lata jego życia. Natomiast stanowisko Prezydenta piastował on w latach 1933–1945. Był to jedyny w historii prezydent USA pełniący urząd dłużej niż dwie kadencje.

Dbają o relikty z lat 70-ch. Proszę nie zapomnić o skromnej tabliczce z nazwą ulicy.

Pewex zaprasza w swoje szerokie unijne progi.

Ale, tak naprawdę, to wiadomo, kto tu rządzi...

Współczesne grafika, komputery i projektowanie stron www w atrakcyjnych cenach.

Notabene, cudny ale martwy dom w pięknym otoczeniu i wspaniałą lokalizacją.

Drugie po Krakowie, pod względem wielkości, grafitti w Europie.
Dodam, że wrażenie sprawia przecudowne. Idziesz sobie spokojnie Piotrkowską, gdy nagle, coś takiego, wprowadza ciebie w osłupienie. Mózg kurczowo próbuje to zmierzyć, zrozumieć, jakoś poszufladkować. Po minucie wracasz do normy i możesz podziwiać ten piękny pomysł.

Co druga uliczka w centrum wygląda podobnie do tej.

Bardziej już nie dbać o swoją historię i kulturę chyba już się nie da.

Przecierałem oczy ze zdumienia, że jeszcze istnieją takie cudne i miłe dworki, lecz cholernie zaniedbane.

Niektórym elementam, na szczęście, udało się schronić przed postempem cywilizacyjnym.

No i na koniec, czekał na mniej cudny obiad w postaci chińszczyzny na Piotrkowskiej. Bardzo tanio — 13 zł i wyjątkowo smacznie.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: jeden plus trzy? (wpisz liczbę)
 
 
Brak komentarzy. Bądź pierwszym!