sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

WB. Londyn. Ogólne wrażenia

21–26.08.2009, Zagranica

Londyn jest niezwykły, przewyższający najśmielszą wyobraźnię, dominujący, różnokolorowy, codziennie inny, wolny, otwarty, do niczego nie podobny i kontrastowy.

Spędziłem w nim zaledwie tydzień. Zdecydowanie za mało, jednak wrażeń miałem więcej niż za parę ostatnich miesięcy. Przeżyłem całą masę przeróżnych «pierwszych razów», oto kilka, najbardziej znaczących dla mnie:

  • Jeździłem na rikszy przez 3 dni (tak-tak, nie znając Londynu oraz słabo mówiąc po angielsku) — fotoreportaż
  • Piłem piwo w tradycyjnym angielskim pubie — fotoreportaż
  • Byłem na ulicy z gejowskimi knajpami, podziwiałem z otwartą ze zdumienia buzią obejmujących się i całujących się na ulicy facetów
  • Dowiedziałem się, że poznając piękną kobietę musisz być bardzo czujny, bo może się okazać facetem
  • Najpierw trochę przeraził mnie widok faceta w pończoszkach, kobiecych majteczkach i nocnej koszuli zasuwającego ulicą, później zrozumiałem, że to nic dziwnego. Najwidoczniej ktoś czuje się cudownie w tym ubraniu
  • Jeździłem brytyjskim samochodem (czytaj, kierownica z prawej strony) po Londynie. Teraz już wiem, że największy problem dla początkującego, to rondo
  • Zjadłem coś. Chciałbym powiedzieć co miałem na obiad we wietnamskiej wegetariańskiej restauracji, ale nie wiem
  • Nidy przed tym za 10 minut pracy nie zarobiłem 15 GBP (około 60 zł)
  • Byłem w 2-pokojowym mieszkaniu w jednej z najlepszych dzielnic w Londynie, wynajęcie którego kosztuje tygodniowo! 400 GBP (prawie 2000 zł)

Nie wspominam w powyższej liście o przerażającej wyobraźnię wielokulturowości, maksymalnie dziwnych sposobach na ubieranie się, innych zasadach życia społecznego, najdroższych samochodach świata, paparazzi oczekujących na kogoś przed pubem, o tym, że największy ruch samochodowy w centrum jest około 24:00. Z mojego dzisiejszego punktu wiedzenia jest to już banałem.

Jedna rzecz mocno rzuca się w oczy. Wiadomo, że w każdym społeczeństwie są pewne zasady oraz «regulatory» zachowania. Pisane i niepisane. Zdziwiło mnie to, że niektóre reguły są przestrzegane maksymalnie, wręcz obsesyjnie. Inne natomiast są cały czas olewane. Podaje przykłady.

Większość ulic ma wydzielony pas do ruchu autobusów, taksówek oraz rowerów. Nigdy nie widziałem, żeby jakikolwiek inny środek transportu chociażby na chwilę wjechał na ten pas. Zasada ruchu drogowego przestrzegana w 100%. Równolegle, przechodnie chyba nie wiedzą co to jest czerwone światło oraz wydzielone przejścia dla pieszych. Jeżeli tylko widzi, że jest większy odstęp między samochodami — od razu przechodzi drogę, nie zwracając uwagę na nic więcej. Ta zasada ruchu drogowego wcale nie jest przestrzegana.

Londyńczycy uwielbiają światła i znaki drogowe. Powielają je nagminnie.

Tamiza ma kolor lekkiej porannej biegunki.

W okolicach Big Bena i The Palace of Westminster (budynek parlamentu, po prawej stronie wieży) nie można używać żadnych dzwonków lub sygnałów — rozpraszają radnych podczas ich pracy.

Trafalgar Square. Prawdopodobnie musiało tu być bardzo dużo gołębi. Nie potwierdzam faktu.

Zwykła uliczka obok centrum miasta. Westmindster.

Najczęściej spotykany typ domu. Co mnie zaskoczyło, to fakt, że prawie nie widziałem budynków, większych od 5 pięter.

Moje doznania kulinarne doświadczyły podczas wyjazdu małą lokalną rewolucję. W jednym z wielu azjatyckich restauracyjek płacisz 3–4 GBP (15–20 zł), wchodzisz do środka, dostajesz podobny pojemnik i nakładasz do niego wszystko co chcesz i ile do niego wlezie. Niektóry potrawy wyglądają znajomo, jak fasolka, na przykład. Jednak przyrządzono je w taki sposób, że smakowo prawie nie do poznania. Cholernie niezwykłe oraz baaardzo smacznie.

Większość kościołów wygląda podobnie do tego. Ciekawe jest to, że ściany stopniowo przechodzą w dach i, chyba, są zbudowane z tego samego materiału.

Duża ilość słupów są zintegrowane z stojakami na rowery. Co ciekawe, można przypiąć swój rower za każde koło, żeby nie ukradli. Ogólne jest to dość popularny środek transportu, ale nie aż tak jak w Szwecji, na przykład.

Londyn jest niezwykły.

Pewne wyjaśnienie specjalnie dla moich przyjaciół z Londynu u których pytałem, dlaczego funt brytyjski jest oznaczany znakiem — £. Nikt nie był w stanie odpowiedzieć na to. Więc, pomagam :)

Symbol jest pisaną w starym stylu wielką literą L, przekreśloną poziomo dla podkreślenia, że jest to skrót. Skrót pochodzi od łacińskiego słowa libra oznaczającego zarówno wagę jak i jednostkę masy — funt. W celu odróżnieniu jednostki pieniężnej od jednostki wagi dodano słowo szterling, co w przypadku srebra można przetłumaczyć z angielskiego jako «wysokiej próby». Więcej o GBP można przeczytać w Wikipedii.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: jeden plus jeden? (wpisz liczbę)
 
 
Brak komentarzy. Bądź pierwszym!