sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Sylwester 2012. IV. Francja, Paryż, transport miejski

26.12–5.01.2013, Zagranica

Sylwester 2012. I. Niemcy, Hamburg
Sylwester 2012. II. Luksemburg, Luksemburg
Sylwester 2012. III. Francja, Paryż, szczegóły miejskie
Sylwester 2012. IV. Francja, Paryż, transport miejski
Sylwester 2012. V. Holandia, Amsterdam

Podstawowy publiczny środek transportu w Paryżu to metro oraz autobusy. Metro jest stare, obskurne, hałaśliwe, śmierdzące moczem, pełne pijaków (wieczorami szczególnie). Nawigacja miejscami jest bardzo dobra i przemyślana, miejscami zaś beznadziejna. Autobusy są raczej ok.

Autobusy

Słup informacyjny na przystanku autobusowym. Zielony boks na górze to elektroniczna tablica informacyjna. Elektronika wygląda jak z przed 10 lat, za czasów panowania Nokia 3310.

Brak informacji w języku angielskim (w super-mega-zajebiście turystycznej stolicy świata). Rozkład jazdy po 10 minut badania staje się nawet zrozumiały.

Przystanek autobusowy w całości.

Tak wygląda bilet na wszystkie rodzaje komunikacji miejskiej. Nie wymyślono jeszcze w Paryżu kart plastikowych. Ale trzeba przyznać, bilet jest elektroniczny — automaty do sprawdzania biletów odczytują pasek magnetyczny z drugiej strony biletu.

Do autobusu wsiada się przez przednie drzwi, tak samo jak i w Szwecji. Kierowca kontroluję żebyś zeskanował swój bilet przy wejściu. Żaden z nich oczywiście nie rozmawia po angielsku, jesteś zdany na siebie jeżeli nie wiesz gdzie masz jechać.

Metro

Wejście do metra wygląda jak wejście do ściśle chronionego bunkru wojskowego. Takich zabezpieczeń przed gapowiczami nie widziałem jeszcze w żadnym kraju.

Automaty do uzupełniania doładowywanych biletów. Bilet jednorazowy lub kilka-dniowy nie można w nim kupić. Musiałem gadać z gościówą, która siedzi w okienku i pilnuje porządku. Oczywiście też a ni „be”, a ni „me” po angielsku. Więc nawet gdzieś dzwoniła, żeby jej pomogli przetłumaczyć, że chcę kupić bilet 5-dniowy.

Większość stacji metra wygląda tak samo. W sumie nawet całkiem nieźle, żeby tylko pilnować porządku.

Tablice informacyjne da się odczytywać dość łatwo i szybko.

Na ścianach są mapy, tak samo jak w Seulu zawierają one najbliższą część miasta z zaznaczonymi wyjściami (tego ostro brakuje w Sztokholmie). Krzesła w dużej odległości od siebie, żeby bezdomni nie mogli na nich spać. Ściany brudne i obsikane.

Czasem można było zobaczyć jakieś specjalne dziury w ścianach. Kiedyś coś tu musiało być.

Nawigacja czasem była dobra, czasem beznadziejna.

Całe metro składa się z sieci małych tuneli. Teraz już takie nie budują: są zbyt niskie i wąskie. Przez to właśnie powstaje zamęt z nawigacją: idziesz z jednego tunelu do drugiego, następnie do trzeciego i w końcu nie masz pojęcia gdzie jesteś.

Ciekawe są pociągi. Są hałaśliwe, szybkie i raczej niewielkie. Zdarza się, że maszynista otwiera drzwi jeszcze przed całkowitym zatrzymaniem się pociągu (coś podobnego widziałem tylko w Kirgistanie).

Drzwi się nie otwierają automatycznie, są jedynie „zwalniane” przez maszynistę. Żeby je otworzyć od zewnątrz trzeba nacisnąć zielony przycisk na drzwiach.

Od wewnątrz system jest jeszcze bardziej wyszukany. Jest to bowiem specjalna rączka, którą trzeba pociągnąć w dół i prawo.

Metro w Paryżu to ponad 100 lat historii, czasem widać to gołym okiem.

Ale są już pewne zmiany, jak na przykład linia automatyczna bez maszynisty.

Wówczas konstrukcja stacji przypomina konstrukcję z Seulu. Myślisz sobie, czy to jest Paryż?

Krzesła przy drzwiach są składane, zaoszczędzają miejsce podczas godzin szczytu.

Popielniczki na ścianach wyglądają jak wysoko zawieszone pisuary.

Kosze na śmiecie są dwóch typów: typ metra z lewej strony, oraz typ paryski z prawej.

Paryż nie był by Paryżem bez automatycznej sprzedaży prezerwatyw.

Ale jest jeden szczegół, który przebija wszystko. Dla którego można kochać metro w Paryżu oraz całe miasto. Są to tablice z nazwami stacji. To jest majstersztyk warty naśladowania w każdym mieście świata.

Sylwester 2012. I. Niemcy, Hamburg
Sylwester 2012. II. Luksemburg, Luksemburg
Sylwester 2012. III. Francja, Paryż, szczegóły miejskie
Sylwester 2012. IV. Francja, Paryż, transport miejski
Sylwester 2012. V. Holandia, Amsterdam

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus dwa? (wpisz liczbę)
 
 
3 maga | 2013-06-08 10:54
Witam Sacha,
bardzo fajna galeria (dziekuje Darowi za link).
Kiedy widze ten otwor w scianie w metrze mysle sobie o filmie «Creep» i o schowku dla bezdomnych (az mnie dreszcze przeszly ;). Sama jestem ciekawa jakie bylo jego poczatkowe przeznaczenie; zagladales do srodka ?
Rowniez w metrze widac afisz z kotem (Le chat erectus) autorstwa Geluck’a, renomowanego belgijskiego rysownika. Niestety nie moge odczytac coz on tam znowu «strzelil».
A jesli chodzi o jezyk to nie ma sie co ludzic, bedziesz musial podjac nauke francuskiego :D. Przepraszam za brak polskich znakow, mam nadzieje, ze nikomu to nie wadzi i serdecznie pozdrawiam czekajac na kolejne reportaze (widzialam Opole i Paryz).
2 Aga | 2013-06-03 12:11
Co do znajomości przez Francuzów angielskiego to jest to ich narodowy specyficzny ksenofobizm. Uważają swój język za ważniejszy od angielskiego. Anglików i angielskiego zdecydowanie nie lubią. W szkole bardzo niechętnie się go uczą. Co się podobno już zmienia ale dalej pokutuje we Francuzach. Przeciętny Francuz tak jak przeciętny Polak nie zna angielskiego albo bardzo słabo się nim posługuje. A poza fajny reportaż. Przypomniał mi mój krótki pobyt w Paryżu i korzystanie z «usług» paryskiego metra. Chyba wolę sztokholmską tunelbanę niż francuskie metro.
1 Darek z Bociek | 2013-05-24 00:54
Fajny reportaż Sasza Czyli potwierdziłeś opinie innych jako że Angielski jest bardzo niechetnie używany.
Apropo metra to wyczytałem ostatnio ze wykryto nieprzyjemny kurz z czasteczami metalu którego trudno uniknać. Cieżko dla tych którzy musza z niego kozystać każdego dnia
pozdrowionka
DMJA