sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie

4–22.07.2011, Zagranica

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Jedzenie w Korei jest boskie. Surowce są niby te same (ryż, pomidory, ogórki, pieprz, cybula…), ale produkt końcowy smakuje zupełnie inaczej. Prezentacja dań też niczym nie przypomina znane polskie biesiady.

Opowieść swoją zacznę od rzeczy lżejszych. W Korei Południowej bardzo popularna jest mrożona zielona herbata latte. Smakuje wbrew pozorom wyśmienicie.

Ogólnie, da się spotkać zupełnie nieoczekiwane rodzaje herbat: z dyni — to ta żółta; z jakiś tam grzybów — to ta ciemna. Ciastka na zdjęciu zrobione są z ryżu.

Zamawiając zwykłą herbatę, często dostaniesz nie jedną tylko 2 torebki w kubku. Jeszcze częściej będzie to herbata zaparzana, a nie torebki. I już napewno nie dostaniesz gówniany Lipton z opakowania «dolara za 100 torebek».

Zbaraniałem kiedy zobaczyłem kawiarnię poniżej. Nazywa się bowiem FIKA, słowo to oznacza przerwę na kawę i coś słodkiego.

Lody w nietypowym opakowaniu.

Sok z aloesa — boski smak.

Okazało się, że Koreańczycy uwielbiają pieczoną golonkę. Koszt takiej jednej wielkiej — na 3-4 osoby — około 20$.

Ciekawy szczegół, bardzo często warzywa sprzedaje się wprost na chodnikach, czy z samochodów. Pamiętajmy, iż mówimy o 10-milionowej miejscowości!

Interesująca jest metoda sprzedaży ryby w supermarkecie. Ryby są wykładane na ladę w całości, to znaczy — nie potroszone. Cenę podaje się za kilogram. Wybierasz rybę, pracownik ją bierzę i w 5 sekund obcina głowę, ogon, wyrzuca wszystko z jej brzucha oraz kroi ją na mniejsze kawałki. Niesamowicie to wygląda. Ryba z jakiegoś powodu jest droga, chyba nawet droższa niż w Szwecji.

Ogólnie Koreańczycy uwielbiają sprzedawać wszędzie gdzie się da. Nic nie powstrzyma przykładową kobietę, żeby sprzedawać właśnie upieczone pączki tuż po 23:00.

Proszę sobie sprawdzić bogactwo smaków zakąski browarowej.

Uliczne przekąski

Nie da się przejść 100 metrów ulicą, żeby nie spotkać sprzedawcę przekąsek. Coś w rodzaju bardzo taniego, szybkiego, lokalnego McDonalda. Jedzenie na każdy gust, na poniższym zdjęciu widnieje coś podobnego do pizzy.

Tu jakaś smażalnia.

Warzywa oraz jakieś potwory wodne w cieście.

Przykład mini-mini kawiarenki gdzieś w okolicach niewielkiego ryneczku.

Poniższe zdjęcie zrobiłem na bazarze z ubraniami. Wszystko co widnieje na tacy, przeznaczone jest dla jednej osoby.

Do większości dań należy się miseczka ryżu. Jest to zupa z kawałkami kurczaka, bardzo ostra z bogatym smakiem, 7$.

Jeszcze smażalni.

Na zdjęciu poniżej widać trochę więcej szczegółów. Po lewej są warzywa oraz coś z wody w cieście. Pośrodku są parówki w cieście — wyglądają jak lody. Z prawej — różne wersje naleśników. Czerwone coś, w czym kobieta grzeba łyżką, to ryżowe pałeczki w sosie. Czarne coś — to prawie jak polska kaszanka, tylko że znów z ryżem. Ceny za sztukę wachają się od 0,5$ do 2$; ryżowe pałeczki z sosem są za darmo.

Tutaj widać ugotowane podroby. Przygotowuje się z nich specjalną kiełbasę.

Czas na coś słodkiego — wafle.

Idziesz sobie spokojnie ulicą, a tu przed restauracją znajdzie się akwarium z potworami morskimi. Wskazujesz na takiego palcem i za 15 minut już masz go podanego na talerzu.

Tradycyjne restauracje

Cóż, najwyższy czas wejść do środka. W tradycyjnej koreańskiej restauracji siedzi się na podłodzę. Bez przyzwyczajenia było ciężko wytrzymać tak przez długi czas. Na poniższym zdjęciu proszę zwrócić uwagę na specjalny palnik w centrum każdego stołu.

Często — ale nie zawsze — są to restauracje z bufetem. Czyli płacisz określoną kwotę za wejście i możesz zjeść ile zechcesz. Cóż, w moim przypadku to oznaczało obżarcie się za każdym razem. Tym bardziej, iż koszt imprezki na osobę wynosi coś około 11$.

Palnik pośrodku stołu jest nakryty grubym płatem żeliwnym. A ów płat z kolei — folią aluminiową. Cały sens tego wszystkiego polega na tym, iż dania główne przygotowujesz własnoręcznie. Bierzesz świeże, grubo pokrojone mięso, rybę, jakiś innych potworów wodnych i smażysz na tej dziwnej patelni. Ciekawy szczegół, Koreańczycy do krojenia mięsa używają nożyce. Dokładnie tak jak na zdjęciu.

Ok, mięso usmażyliśmy oraz pokroiliśmy. Czas żeby stworzyć koreański «burger». Dlatego potrzebny jest list sałaty, na niego umieszcza się kawałek mięsa, sos, kupa innych warzyw.

Następnie «burger» się zawija i umieszcza się w buzi. Smaczne! I o wiele zdrowsze niż schabowy z ziemniakami. A może właśnie dlatego w Korei prawie nie ma otyłych ludzi?

Jeżeli nie wiesz co i jak trzeba robić z patelnią, mięsem i warzywami — dostaniesz pomoc w postaci pracownika, który zna 3-4 słowa po angielsku.

Trochę inną odmianą tego samego pomysłu są tak zwane «beczkarnie» — jest to moje własne określenie. Zasada jest taka sama: ogień po środku, danie główne przygotowujesz własnoręcznie.

Różnica jest taka, że to już nie jest bufet. Ale też nie do końca :) Płacisz tylko za mięso, które sprzedaje się porcjami. Warzywa dostajesz gratis i ile chcesz.

Tu, jak widać, przynoszą wiele cybuli. W oddzielnej miseczce dostajesz ocet z przyprawami, ładujesz cybulę do niej i za 5 min masz marynowany dodatek do mięsa. Może to i nie wygląda zbyt zachęcająco, ale smakuje bardzo dobrze.

Jak tylko opróżniasz miseczkę z warzywami, kelner ją zabiera i przynosi napełnioną. Oczywiście są nożyce (na zdjęciu po lewej). Interesujący szczegół na temat pałeczek do jedzenia. Tylko w Korei można spotkać metalowe; w innych krajach metalowe mogą być używane, ale tylko do gotowania. Tradycyje pałeczki są drewniane. Ogólnie, są one starsze od widelca o co najmniej 2000 lat! Najstarszy znany przykład użycia pałeczek to jakieś 1500 lat przed narodzeniem Chrystusa.

Poniżej przykład wypasionego bufeta — około 25$ za osobę. Jednak ilość jedzenia zwala z nóg. Byłem twardy, zjadłem więcej niż cała drużyna futbolowa, ale i tak nie dałem rady spróbować wszystkiego. Wino i piwo też w tym wzieli udział.

Stół dla trzech osób w pierwszym podejściu.

Trochę inny jest system rozliczenia za jedzenie. Zamawiasz, na przykład, herbatę. Kelner ją przynosi oraz zostawia na stole tabliczkę z przymocowanym rachunkiem. Przy czym, zawsze rachunkiem do dołu. Po wypiciu herbaty wstajesz, podchodzisz do wyjścia (kasa zawsze jest przy wyjściu), podajesz tą tabliczkę z rachunkiem i płacisz.

Zostało jeszcze wymienić kilka szczegółów.

Lipiec jest miesiącem zupy z kurczaka. Wygląda to dokładnie jak na zdjęciu poniżej.

Zawsze i wszędzie podaje się wodę pitną, oczywiście za darmo.

Już wspominałem o tym, ale nie zaszkodzi jeszcze raz podkreślić, — płacisz tylko za danie podstawowe. W tym przypadku, tylko za zupę, resztę dostajesz za darmo. Im więcej dodatkowych talerzyków ci przyniosą, tym lepiej cię przyjmują. To oznacza, iż ten dom (restauracja) jest bogatszy od innych.

Kimczi (koreańska kapusta kiszona) — coś czerwonego w talerzu. Jest to najlepszy dodatek do dania głównego, który jadłem w swoim życiu.

Wiele restauracji na stołach ma specjalne guziki — te 2 brązowe z prawej strony. Jest to «wywoływacz kelnera». Przyciskasz guzik i po 10 sekundach zjawia się ktoś z obsługi.

Podsumowując, powiem, że jedzenie w restauracjach, barach jest w przystępnej cenie. Oferta szeroka, kelnerzy są szybci, napiwków się nie daje. Warszywa, owoce i ryba w sklepach — o dziwo — są droższe niż w Szwecji. Kawa, herbata są boskie, o niebo lepsze niż w Polsce czy Szwecji. Przekąski sprzedawane wprost na ulicy są baaardzo tanie i smaczne (i nie chcę, żeby sanepid je zamknął).

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: jeden plus jeden? (wpisz liczbę)
 
 
11 ktos | 2017-07-05 08:01
Ciekawy reportaż ale ilość błędów językowych(odmiana rzeczownika,szyk zdania,czasowniki)ogromna.To naprawdę razi i przeszkadza w czytaniu.Ja sam mówię 5 językami a nie robię tyle błędow w języku polskim!!!
10 Ktoś | 2013-12-23 16:05
Czy kimchi jest tylko podawane jako dodatek czy mozna je dostac jako normalne danie.I kimchi slyszalam ze mozna robic nietylko z kapusty.Mozne byc przyzadzone z np. ogorkow.
♥_♥
9 Madzia | 2013-08-17 23:33
To było świetne,wielkie dzięki na prawdę.
8 KK | 2013-05-27 00:30
Koreański boczek — burgery na sałacie- pycha, ziemniaki niepotrzebne :)
porcja takich pyszności syci na długo. no cóż kocham ten boczek!!!
7 AC | 2012-12-23 10:47
@YO
Przyznam się, że nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Uprzedzał mnie o tym kolega, który mieszka w Korei od 5 lat.
6 YO | 2012-12-22 19:49
Mam pytanie.
W podsumowaniu napisałeś, że nie daje się napiwków. Czy jest to traktowane jako brak szacunku w stosunku do kelnera? Zaciekawiło mnie to.
5 ZooZooL | 2012-07-16 14:43
Ciekawy reportaż, tylko jest w nim dużo błędów!,,Cybula" czy raczej ,,cebula", co?,,Piwo i wino wzięli udział"-to było dziwnie napisane.
4 AC | 2011-08-17 21:47
@Maciek
Urodziłem się na Białorusi. Jestem w połowie Polakiem. Mieszkam w Szwecji. No i trochę się mieszają te języki w głowie :)
3 Macek | 2011-08-17 21:12
Mam nietypowe pytanie: z jakiego regionu pochodzisz, lub jakiej narodowości oryginalnie jesteś? «Cybula» i «piwo i wino wzięli udział» to na tyle dalekie rozbieżności od poprawnej polszczyzny, że mnie zaciekawiły :>
2 DrAg | 2011-07-31 11:52
Najlepsze restauracje w Chinach to restauracje Koreańskie, przynajmniej takie są moje doświadczenia!
1 Adam | 2011-07-31 11:23
he he sanepid w 3 dni zamknąłby cały ten biznes restauracyjny w całej Korei, a PIH cały handel. Resztę wykończyłby Urząd Skarbowy. Fajny reportaż — jak zwykle.
pozdrawiam