sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

4–22.07.2011, Zagranica

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

To jest już ostatnia relacja z wyjazdu do Korei Południowej.

Proponuję porównać obecny fotoreportaż z innymi o transporcie:
Sztokholm. Metro oczami maszynisty (czerwiec 2010).
Berlin. Transport publiczny (październik 2010).
Berlin. Hauptbahnhof (styczeń 2011).
Historia transportu publicznego w Sztokholmie (luty 2011).

Ogólnie o transporcie publicznym w Seulu

  • W mieście istnieje coś takiego jak «water taxi». Seul jest podzielony rzeką Han na dwie części. Często jest szybciej dotrzeć do odległego punktu właśnie po wodzie. Wówczas wystarczy zadzwonić po «water taxi».
  • Seulski transport publiczny jest przedstawiony mocno rozbudowanym metrem oraz jeszcze bardziej rozbudowanymi liniami autobusowymi. Autobusy są oczywiście produkcji koreańskiej: Daewoo lub Hyundai.
  • W transporcie są oznaczone miejsca dla osób starszych czy niepełnosprawnych — to żadna nowość, ale… nikt poza nimi tam rzeczywiście nie siada! A jeżeli jakiś młodzieniec usiądzie przez niedopatrzenie — ktoś zawsze zwróci mu na to uwagę.
  • 18 dni jeździłem tam i z powrotem, ale nie widziałem nikogo próbującego przejechać się na gapę! Dla porównania, w sztokholmskim metrze jest to poważny problem.

Metro

Nawigacja

Metro seulskie jest jednym z najbardziej przeciążonych systemów transportowych świata, dziennie przewozi około 8 mln pasażerów. Własne wrażenia o nim mogę podsumować jednym słowem — jest zajebiste!

Zacznę od nawigacji. Jest boska. Nie przesadzam, i powtórzę to jeszcze raz z przyjemnością — jest boska!

Ale o wszystkim po kolei. Przy każdym wejściu na ścianie wisi potężny schemat linii, na której właśnie jesteś wraz ze schematem całego metra.

Ogólny schemat pokazuje ile kosztuje dojazd do dowolnej stacji, jeżeli wystartować z tej obecnej. Więcej o kosztach powiem trochę niżej.

Tu widać całe seulskie metro. Na co zwrócić uwagę: każda linia ma swój kolor (oczywiście), każda linia ma numer (super pomysł), każda stacja oprócz nazwy ma też swój numer (mega-super-zajebisty pomysł), nazwy są pisane po koreańsku i po angielsku, często również po chińsku (bardzo przydatna rzecz). Dlaczego zwracam uwagę na numery? W Seule jest prawie 300 stacji metra. Przeciętny koreański Kowalski nie będzie pamiętać więcej niż 30 z nich. Ale, wystarczy powiedzieć, że mieszkasz/pracujesz na stacji nr 632, każdy będzie wiedział, że chodzi o linię nr 6, przystanek gdzieś pośrodku. O wiele łatwiej jest również znaleźć ją na mapie. Osobiście bardzo mi brakuje tego w Sztokholmie.

Drugi ważny element na zdjęciu, to wpłatomaty do biletów. Pierwszy po lewej służy do zwrotu wpłaconych pieniędzy. Ale o tym będzie też niżej.

W pociągach nad drzwiami są schematy linii. Z jednej strony — obecny kierunek, z przeciwnej — całe miasto. Najczęściej są to zwyczajne wydrukowane mapy (strzałki mówią o możliwościach przesiadki na inne kierunki). Z prawej strony od schematu widnieje monitor z wyświetloną nazwą (oraz numerem) następnej stacji. Widać również poprzednią i następną stacje.

Zdarzają się bardziej zaawansowane przykłady. Jak poniżej — schemat interaktywny, z lampkami.

A tu następny przykład telewizorka w wagonie. Widnieje nazwa następnej stacji — Hangangjin, informacja o wyjściu z prawej strony oraz bardzo ciekawy pasek pomarańczowy na dole. Jak widać, jest tam stacja poprzednia oraz następna wraz z pozycją pociągu w czasie rzeczywistym.

Tablice informacyjne na stacjach przybierają przeróżne postaci. Poniżej widnieją cuda grafiki pikselowej.

A tu — najzwyklejszy telewizor (trzymam zakład, że koreański) z reklamą oraz paskiem na dole. Pasek przedstawia 3 poprzednie oraz obecną stację wraz z pozycją pociągu w czasie rzeczywistym.

Na ścianie każdej stacji znajduje się jej nazwa i numer. Dodatkowo jest informacja o stacji poprzedniej i następnej. Pokazany jest również kierunek ruchu pociągu. Napisy są po koreańsku, chińsku i angielsku; ich kolor odpowiada koloru linii.

Zamykając kwestię nawigacji muszę jeszcze koniecznie wymienić 2 elementy. Element «A»: każde wyjście z metra ma swój numer — bombowy pomysł, którego brak w Sztokholmie. Wystarczy powiedzieć komuś przez telefon: «Czekam na Ciebie przy stacji Samgakji (nr 428, niebieska linia), wyjście nr 3». Nawet moja żona znajdzie drogę z łatwością.

Na zdjęciu widać tablicę nawigacyjną wskazującą kierunek transferu do linii 4 oraz do wyjść o określonych numerach.

Element «B». Rozwala nieprzygotowany mózg na kawałki. Chodzi o tablice informacyjne na każdej stacji. Niby nic takiego, ale… Ogólna mapa Seulu z naniesioną siatką metra oraz zaznaczoną stacją, gdzie aktualnie się znajdujesz. Następnie — trójwymiarowy przekrój stacji. Jak by tego brakowało — schematyczna mapa okolicy stacji, z zaznaczonymi wyjściami z metra oraz najważniejszymi instytucjami/budynkami/firmami w okolicy.

Będąc więc pod ziemią, podchodzisz do tablicy informacyjnej, znajdujesz na niej — dla przykładu — urząd pocztowy, i już wiesz najbliższy numer wyjścia oraz przybliżoną odległość w metrach. Mało tego, jak już wiesz, że masz wyjść przez wyjście nr 4, w tej samej chwili wiesz, że masz iść w lewo. Mało tego, sprawdzisz, czy jest przy tym wyjściu przystanek autobusowy i jakie autobusy tam się zatrzymują. Niezwykłe udany i przydatny pomysł.

Tu jest przykład tablicy informacyjnej bez ogólnej mapy Seulu. Jak widać, jest to chyba jedyny ustandaryzowany element wizualny w seulskim metrze.

Stacje, ludzie

Ciekawostką jest to, że na stacjach brak jest bezpośredniego dostępu do torów. Tory znajdują się za ścianą ze szkła.

Kiedy pociąg zatrzymuje się, drzwi wagonów zawsze się znajdują przy drzwiach w ścianie. Jedne i drugie otwierają się, można wsiadać i wysiadać. Sądzę, iż zrobione to ze względów bezpieczeństwa, gdyż napierający tłum ludzi może przeszkadzać w szybkim ruchu metra.

Nad drzwiami znów widzimy nazwę obecnej stacji wraz z poprzednią i następną.

Tu drzwi się zamykają, pociąg odjeżdża. Widać również trzy czerwone mrugające lampki, które zgasną po zamknięciu. Proszę również zwrócić uwagę na żółtą bąbelkową linię na podłodze, jest to informacja dla niewidomych — więcej o tym będzie trochę niżej.

Tak wygląda stacja nadziemna. Też ściana ze szkła, linia z bąbelkami, czerwona lampka nad drzwiami.

Jeżeli wyjedziemy na bardzo daleko wysuniętą stację metra, można zobaczyć «stary» rodzaj zabezpieczenia. Ściany tu jeszcze nie zbudowano.

Wróćmy teraz do niewidomych i niepełnosprawnych podróżników. Mają specjalne wejście ze skanerem na bilet, umieszczonym mocno niżej — żeby było łatwiej go przyłożyć siedząc na wózku. Widzimy również przycisk HELP, mikrofon oraz głośnik.

Uważny czytelnik na pewno już zwrócił uwagę na niesamowitą ilość bąbelkowych żółtych pasków na podłodze. Jest to nic innego jak sposób komunikacji z niewidomym pasażerem. Wystarczy się poruszać wzdłuż tych linii, żeby dojść do drzwi pociągu, czy też do określonego wyjścia z metra. Na poręczy widnieje zielony metalowy pasek z pismem Brajla. Mówi on do którego wyjścia prowadzą te schody.

A tu powiększone zdjęcie szklanej ściany przy samych drzwiach. Widnieje żółta tabliczka, która powie niewidomemu, w którym kierunku zmierza pociąg.

Gdzie nigdzie prowadzona jest sprzedaż badziewia wprost z prześcieradła.

Niektórzy handlarze zasuwają w pociągach popychając torbę przed sobą. Tutaj facet proponuje płaszcze przeciwdeszczowe, tylko 5$/szt.

Na wybranych liniach (chyba) można jechać z rowerem. Schody wówczas mają specjalny rowek.

A tutaj naprawdę coś słodkiego. Stojak na reklamę z końcówkami do ładowania telefonów.

Większe stacje mają automatyczne przechowalnie bagażu.

Co ciekawe, na drugim co do wielkości lotnisku w Seulu — Gimpo — przechowalnia jest przedstawiona facetem w szarym fartuchu. Który a ni w ząb po angielsku (pamiętamy, jest to lotnisko!). Chyba z 15 minut próbowałem wydusić z niego informacje o przechowaniu bagaży, aż w końcu musiałem zrezygnować. 15 minut wyczerpującej rozmowy palcami oraz ołówkiem i nic!

Sądzę, że wiele kobiet z dziećmi to docenią — specjalny pokój dla matek z dziećmi. Ale tylko na większych stacjach.

Wreszcie dotarliśmy do ciekawego, zapomnianego w Europie tematu — trwającej wojny. Nie wszyscy wiedzą, że Korea Południowa jest w stanie wojny z Koreą Północną. Teraz jest tylko okres zawieszenia broni. Seul znajduje się ~40 km od granicy państwowej. Jest to cholernie blisko. Dlatego każda (!) stacja metra ma schron przeciw bombowy. Mało tego, wszędzie jest pełno szafek z maskami przeciwgazowymi, środkami pomocy przy ataku chemicznym, latarkami i jeszcze innymi mnie nieznanymi rzeczami.

Jednak ludzie na co dzień — wydaje się — nie pamiętają o wojnie. W Seulu sieć komórkowa jest inna niż w Europie. Nie wiem o co dokładnie chodzi, ale wiem, że można wysunąć z telefonu antenkę i oglądać sobie telewizję podczas podróży metrem. Co większość Koreańczyków właśnie robi. Zwróciłem uwagę, iż baaardzo rzadko czytają (w porównaniu do Szwedów), a jak już coś to gazetę.

Te trzy dziwne gościówy w kapeluszach po lewej — buddyjskie mniszki.

Opłata, bilety, bramki

System opłaty za przejazd jest trochę inny niż w Polsce, Szwecji czy Białorusi. Dla ułatwienia będę podawał ceny w koreańskiej walucie (wona) 1000KRW = ~1USD. Działa to na zasadzie pre-paid: kupujesz za 1000 czy 2000 won (dokładnie nie pamiętam za ile) kartę elektroniczną, która i jest de facto biletem. Ten bilet jest ważny przez kilka lat. Przez wpłatomat na stacji wrzucasz na kartę dowolną ilość pieniędzy (min 1000 won). Przy wejściu do metra przykładasz kartę do czytnika, który zdejmuje z karty 900 won. Przy wyjściu — też przykładasz kartę do czytnika. Jeżeli jechałeś niedaleko, automat nic nie zdejmie. Jeżeli jechałeś dalej, zapłacisz dodatkowo 100–500 won.

Więc, nie kupujesz miesięcznego biletu, lecz opłacasz dokładnie tyle ile przejechałeś. Ale to jeszcze nie wszystko. Ten sam bilet obowiązuje również w autobusach. Jeżeli na przykład do pracy masz jechać i metrem, i autobusem — masz 30 minut na przesiadkę i za wejście do metra/autobusu nic nie płacisz. Wygląda to następująco: wszedłeś do metra, zapłaciłeś 900 won, gdzieś tam wyszedłeś (pamiętaj również o skanowaniu karty przy wyjściu), w ciągu 30 minut wsiadasz do autobusu, przykładasz kartę do czytnika i nic ci nie jest zdejmowane.

Podczas pobytu widziałem bramki trzech typów. Są na zdjęciach poniżej.

Autobusy w Seulu

Tak oto przeszliśmy do przewozów autobusowych. Wiadomo, zaczyna się od przystanku. Brak jest jakiegoś jednolitego standardu.

Rozkład jazdy. Raczej nic szczególnego, różne formaty, nieczytelne. Widać, że linie są bardzo długie. Rzucają się w oczy różne kolory przy numerach autobusów. Jest tak: zielony kolor — autobus porusza się w obrębie danej dzielnicy; niebieski — między dzielnicami; czerwony/biały — między miastami lub bardzo odległymi dzielnicami. Autobusy też są pomalowane w odpowiednie kolory.

Autobusy nie koniecznie muszą być wielkie. Da się spotkać takie coś na około 20 pasażerów.

Na niektórych większych przystankach są dotykowe monitory informacyjne. Widać numer autobusu, czas do przybycia w przybliżeniu, pozycja autobusu względem poprzednich przystanków. Widzimy również ich kolory.

Wsiada się do autobusu przez przednie drzwi, wysiada się przez środkowe lub tylne (o ile są). Ciekawostka — bardzo często środkowe drzwi są zsuwane na bok, dokładnie tak jak w szafach zabudowanych.

Wsiadając, należy zeskanować bilet. W autobusach istnieje również możliwość opłacenia podróży gotówką, będzie to kosztowało 1000 won (o 100 drożej niż przy opłacie biletem).

Kierowca nie ma prawa przyjęcia pieniędzy do ręki. Ta wielka brzydka metalowa skrzynka jest czymś w rodzaju ruchomego księgowego. Rozpozna banknot oraz wyda resztę.

Jesteśmy w autobusie, jedziemy. Jak widać, jest wiele miejsca po środku. W godzinach szczytowych każdy wolny centymetr będzie zajęty pasażerami. Jest kosz, gaśnica oraz skaner biletu przy drzwiach wyjściowych.

Autobus nie zatrzymuje się na przystankach, gdzie nikogo nie ma. Jeżeli chcemy gdzieś wysiąść — należy nacisnąć przycisk STOP, który bez przyzwyczajenia nie łatwo jest znaleźć.

Już pisałem o tym, autobusy w Seulu nie jeżdżą, tylko «latają». Sądząc po nerwowych ruchach kierowców można odnieść wrażenie, że każdy z nich śpieszy się na narodzenie własnej córki czy syna. Autobus jeszcze się nie zatrzymał, jak drzwi już się zsuwają na bok; zawczasu masz być przygotowany do wyskoczenia, jak nie — trudno, jedziesz do następnego przystanku.

Podsumowując transport publiczny w Seulu powiem, że sprawia on niezłe wrażenie. Jest bardzo dobrze zorganizowany, dokładny, z doskonałą nawigacją, z super nowoczesnym metrem, nie drogi, przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jest czego się pouczyć od Koreańczyków.

Na tym relacje koreańskie z roku 2011 uznaję za zakończone. Dziękuję za uwagę!

Wyjazd do Korei Południowej odbył się dzięki mojemu staremu przyjacielowi z czasów studenckich. Gościnnie przyjął nas z żoną oraz wytrwale zabawiał przez 18 dni. Dziękuje Ci serdecznie, Dima!

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: trzy plus jeden? (wpisz liczbę)
 
 
14 Lu | 2017-05-16 12:52
Rewelacja! wielkie dzięki na pewno się przyda.
13 Nika | 2013-12-26 21:24
Świetny fotoreportaż :) bardzo ciekawy, fajnie zostały pokazane aspekty życia codziennego takie jak transport publiczny etc. Ciekawi mnie ile wynosi orientacyjny koszt takiej imprezy? Teraz zabieram się za czytanie innych reportaży :)
12 Dominika raz jeszcze | 2013-09-30 13:20
Ha! I zagadka ortografii rozwiązana — autor zaznacza, że nie urodził się w Polsce. W związku z tym trzeba przyznać, że polszczyzna autora jest IMPONUJĄCA!
11 Dominika | 2013-09-30 12:56
Świetny fotoreportaż!!! Nie wypowiadam się na temat błędów, ponieważ po porównaniach do Sztokholmu wnioskuję, że autor już czas jakiś nie mieszka w Polsce, a niektórzy tak już po prostu mają, ze to się udziela ;) Za kilka tygodni będę w Seulu przez kilka dni zupełnie sama, więc zbieram wszelkie informacje. Te zawarte w reportażu — mistrzowskie!!! Czuję się troszkę mniej przestraszona ;-) Dzięki!!!
10 AC | 2012-11-29 10:44
@mhmm
Na stałe nie wytrzymałbym tam. Szczególnie przez pogodę latem — piekielne słońce wraz z wilgotnością zabirały całą moją energię. I jeszcze jeden wielki minus w moich oczach — za dużo ludzi na metr kwadratowy.
9 mhmm | 2012-11-13 16:29
Całkiem niezły reportaż, ale trochę w nim błędów zarówno ortograficznych jak i merytorycznych ;)
Co do ścian oddzielających tory w metrze to z tego co wiem, to zostały one zamontowane z powodu rosnącej liczby samobójstw.
Ogólnie Korea jest niesamowitym krajem. Spędziłem tam dwa miesiące, ale moim marzeniem jest zamieszkać tam na stałe.
8 Jerry | 2012-10-07 22:24
Doszłem do końca- świetny reportaż !!!
7 Łukasz | 2012-07-25 21:25
Ten kraj to masakra technologiczna. Polska z 300 lat. Reportaż świetny
6 Tomek | 2011-10-09 13:50
A może zrobisz takie małe podsumowanie finansowe? Albo jakiś zbiór ciekawostek/anegdotek z Twojego pobytu w Korei Południowej ;]?
5 AC | 2011-09-01 22:55
@Maggie
18 dni pobytu było dla mnie za mało, żeby się nauczyć wprawnie obsługiwać zaawansowaną muszlę z pilotem ;) Dodatkowego opisu niestety nie będzie.
4 Maggie | 2011-09-01 00:43
A tak wogole to swietny reportaz!
3 Maggie | 2011-09-01 00:42
No dobra, wszystko super, ale kiedy opiszesz koreanskie toalety, a raczej muszle, te z pilotem? ;)
2 AC | 2011-08-29 12:54
@Mateusz Adamus
Raczej potwierdzam fakt, iż pasażerowie grzecznie ustawiają się w kolejki i czekają. Aczkolwiek podczas wsiadania-wysiadania robią to jednocześnie, przez co czasem tworzą się korki.
1 Mateusz Adamus | 2011-08-29 12:31
Co do szklanych scian oddzielajacych tory od pasazerow to jest to juz w sumie standard, na nowych stacjach metra. Mimo to, warszawskie metro, mimo ze dopiero budowane, nie ogarnelo sie w tym temacie! Przez co, raz na kilka miesiecy slychac o wypadku.
Czy pasazerowie ustawiaja sie przed szklanymi drzwiami w kolejkach i grzecznie czekaja? Taka kultura panuje w Japonii.