sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?

4–22.07.2011, Zagranica

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Do Seulu warto przyjechać na 7-10 dni. Dłużej to nie wiem co tam można robić (oprócz balowania oczywiście). Jest to potężne miasto, które autentycznie nigdy nie śpi. Poniższe zdjęcie zrobione u podnóża wieży telewizyjnej około 23:00. Tłumy ludzi, kolejka oczekiwania na wjazd na wieżę — około dwóch godzin!

W tym samym miejscu można obejrzeć miliony zamków «weselnych». W Seulu jest zwyczaj, podczas zawierania małżeństwa zamknąć zamek na górze z wieżą telewizyjną. Jak widać chęć robienia głupstw na weselu istnieje również i na drugiej półkuli ziemskiej.

Ok, to co warto zobaczyć w Seulu?

Pływające wyspy na rzece Han. Ciekawostka jest taka, że te wyspy zawsze znajdują się na powierzchni wody, niezależnie od jej poziomu. A pada tutaj często i gęsto, więc poziom rzeki często się zmienia. Wysp jest trzy. Na zdjęciu właśnie widać zatopiony mostek do jednej z nich.

W centrum miasta znajdują się pałace królewskie — chociaż prawidłowo będzie powiedzieć — imperatorskie: Changdeokgung, Gyeongbokgung. Jeden i drugi wzniesiono w XIV wieku. Aczkolwiek podczas różnych wojen niszczono i odbudowywano je po kilka razy. Na zdjęciu poniżej widać wejściową bramę.

Brama jest chroniona przez straż.

Żołnierze — jakiś specjalny rodzaj mnichów.

Przejdźmy dalej. Największy budynek w kompleksie pałacowym — oficyna imperatora.

Podejdźmy bliżej. Tak oto odbywały się narady oraz różne oficjalne przyjęcia. Zwraca uwagę, iż całość wygląda raczej «zwyczajnie». Wystarczy porównać chociażby z Malborkiem, który nawet nie był pałacem królewskim. Jedyne co podziwia i rzuca się w oczy to sufit: soczysty, kolorowy. W tamtych czasach podobne «wyposażenie» mógł posiadać jedynie pałac imperatora oraz budynek religijny. Dom zwykłego obywatela, nawet bardzo zamożnego i wysoko postawionego, musiał się ograniczyć do napisów na ścianach.

Tu na przykład budynek do zajęć popołudniowych. Pamiętajmy, że w Korei często pada, jest bardzo gorąco. Dlatego jest on otwarty z każdej strony oraz podniesiony do góry, żeby złapać chociaż trochę przewiewu pod dachem.

W tylnej części kompleksu znajdują się mniejsze budynki: sypialnia imperatora, jadalnia, biblioteka, budynki gospodarcze.

Kilka słów o konstrukcji budynków. Wielkie dachy, no bo często pada. Na rogach dachów są figurki. Każda z nich ma własne «zajęcie»: broni właściciela, przyciąga pieniądze, dba o jedzenie… Fundament murowany, widać w nim małe czerwone drzwi, jest to system grzewczy. Pod domem paliło się drewno, ciepło przechodziło pod podłogą przez cały dom, wychodziło na zewnątrz przez kominy umieszczone na przeciwnej stronie (na zdjęciu są z prawej strony budynku). Większość ścian są oknami-drzwiami, żeby w okresie letnim można było otworzyć wszystko co się da, organizując sobie przewiew.

Każdy imperator miał po kilka konkubin. Każda z nich mieszkała na terenie pałacu w osobnym domu. Przyjemności przyjemnościami, ale imperator miał grafik odwiedzania swoich ulubienic i musiał do niego dostosować się. Dom konkubiny mocno różni się od domu głowy państwa. I tu widzimy przykład napisów na ścianie — biała tabliczka tuż nad wejściem.

Blisko dwóch pałaców znajduje się «Secret garden», piękny ogród dla odpoczynku osób królewskich i ich gości.

Tuż w centrum miasta jest sztuczna (!) rzeka.

Seul jest ulokowany w pobliżu gór. Chętni mogą bez problemu wybrać się na dłuższą wycieczkę.

Starówka to zaledwie kilka ulic. Nic szczególnego na mój gust: asfalt, świeże cegły, pięknie ulokowane roślinki nie wzbudzają zaufania do autentyczności.

Muzea

Seul ma wiele muzeów z ciekawymi zbiorami. Muzea te są nowoczesne, ładne, pięknie zorganizowane, ale… nudne. Przechodząc korytarzami nie miałem a ni drobiny poczucia przeniesienia się w czasie. Jedyna zaleta, to że były za darmo — ale nie wiem, czy to tak jest zawsze, czy to była jakaś specjalna akcja z okazji mojego przyjazu.

W muzeum poświęconym grobowcom imperatorskim dostaliśmy — za darmo — przewodnika. Dwunastolatka, mówiącym po angielsku niezwykłe biegle. Cały proces został sfilmowany przez ekipę telewizyjną, na koniec odpowiedziałem na kilka pytań i dostałem zapewnienie, że jeszcze w tym tygodniu będę w koreańskiej telewizji. O!

A grobowce wyglądają jak poniżej (na zdjęciu wzniesienie po lewej stronie).

Koreańskie dawne monety. Przenoszono je związane sznurkiem w łańcuchy. To dlatego są dziurki w środku. Dlaczego są kwadratowe? Bo wtedy moneta jest lżejsza. Powierzchnia kwadratu jest większa od powierzchni kręgu z tym samym promieniem.

Skansen

Wejście kosztuje około 15$, ale warto. Z minusów zaznaczę lokalizację, znajduje się bowiem jakieś 40 km od miasta.

Wszystko zrobione bardzo pomysłowo. Ma się autentyczne wrażenie przeniesienia się do wioski koreańskiej 200 lat wstecz. Słomiane dachy, liścia tabaki suszone na ścianach, tuż obok wisi kukurydza, jakieś trawy, a nawet rolnik przy wejściu.

Naprawdę byłem zaskoczony sposobem przechowywania oraz przenoszenia jajek.

W życiu bym nie zgadnął co to za budynek, — kurnik.

Toaleta zwykłej rodziny rolniczej. Nie zrozumiałem tylko czym dupę podcierano w tamtych czasach? I czy podcierano w ogóle?

Dla porównania, toaleta w jednym z budynków należących do konkubiny imperatora. Różnią się tylko wielkością dziurki w podłodze.

Dom zamożniejszej rodziny. Widzimy napisy na drzwiach wejściowych.

Zobaczyłem w skansenie jeszcze 2 ciekawe elementy. Pierwszy, to plakat opisujący wymierzenie kary dziecku przez nauczyciela w szkole.

Drugi przedstawia sobą drzwi do domu z dziurkami. Przez te dziurki można «podpatrzyć» co robi młode małżeństwo w sypialni. Oczywiście, żadnego porno, ale gra wstępna — jak najbardziej. Cóż, wszystko jest podobne do naszej kultury, tylko kobieta jest bardziej pasywna.

Religia

Głowna religia kraju to buddyzm, a raczej jego koreańska odmiana. Wiele jest też chrześcijan. W górach Seulu są 2 ciekawe świątynie buddyjskie, nazwa jednej z nich to Jinkwansa. Pierwszy budynek wzniesiono w roku 1011. Na zdjęciu widnieją białe baloniki, do nich są podczepione karteczki z życzeniami.

Miałem szczęście/nieszczęście trafić do świątyni akurat w okresie modlitw za zmarłych. Kobiety w jednakowych bluzkach, to pracownicy przy świątyni. Dalej są zakonnice, śpiewające pieśni. Jeszcze dalej — rodzina zmarłej osoby, jej portret widnieje na półce. Każda osoba z rodziny podchodzi do zdjęcia, kłania się i modli się w skupieniu, później — następna…

Widzimy jeszcze białe karteczki, przylepione do sufitu. To też są życzenia wierzących. Na zdjęciu tego nie za bardzo widać, ale z prawej strony od zakonnic jest przyniesione jedzenie dla Buddy.

Obraz Buddy wyrzeźbiony na skale w XIII wieku. Jedzenie przed nim.

Tuż obok piękna górzysta rzeka.

Korea Północna

Będąc w Seulu można wyjechać ze 40 km na północ i trafić na granicę z Koreą Północną. Fakt, że znajdujesz się tuż przy granicy z najbardziej porąbanym państwem w świecie trochę daje do myślenia. Ale poza tym? — według mnie — nic ciekawego. Małe muzeum przedstawiające codzienne życie północnych sąsiadów, niektóre artykuły ze sklepów, trochę zdjęć, jeszcze mniej wideo, krótka historia wojny oraz możliwość zobaczyć brzeg kraju na własne oczy.

Na zdjęciu widać w dymce brzeg Korei Północnej.

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus jeden? (wpisz liczbę)
 
 
6 Chonmanejo | 2014-01-31 10:16
Byłam w Seulu ponad 5 razy,
zdjęcia są przyzwoite ale opisy wołają o pomstę do nieba:
«Wysp jest trzy»
«Nie zrozumiałem tylko czym dupę podcierano w tamtych czasach? » Opisy rażą infantylnością i stronniczością.
Strata czasu na ten fotoreportaż.
5 Angela | 2012-02-11 16:00
Dokładnie! Chcemy więcej ;) Wszystko jest super opisane i przyznaję, że dowiedziałam się z tego wszystkiego kilka nowych rzeczy, przez co niektóre z opisanych miejsc muszę koniecznie dopisać do listy «do zwiedzenia». Warto też odwiedzić Lotte Worl, choćby ze względu na możliwość rozerwania się po «męczącym» zwiedzaniu Seulu ^^
4 Tomek | 2011-08-29 17:56
Szkoda, że niestety bilety na samolot są strasznie drogie :(. (jak na polską kieszeń)
3 AC | 2011-08-28 23:02
@Tomek
Pojechać do Korei zdecydowanie warto, ale... tylko nie w lipcu! Jest bowiem piekielnie gorąco.
2 Tomek | 2011-08-26 20:09
Witam, zaczynam się uczyć języka koreańskiego, bardzo spodobały mi się te fotorelacje. Mam ochotę na więcej :)
1 integer | 2011-08-20 19:49
Więcej chcemy! Więcej!