sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Szwecja. Lunch

styczeń.2010, Zagranica

«Война войной, а обед — по расписанию.» (Wojna jak wojna, ale obiad musi być według rozkładu.)
Rosyjskie przysłowie.

W Szwecji to przysłowie sprawdza się jak żadne inne. Przeciętny dzień zaczyna się od kawy. Czy to w domu, czy po drodze do pracy, czy też już na miejscu w biurze. Wiele kawiarni kusi specjalnymi cenami już z samego rana.

Po porannej kawie pracuje się do około 12:00. Między 12 a 13 jest pora lunchu. A to oznacza, że co by się nie działo — przerywamy i idziemy do restauracji/baru/knajpki/kuchni. Ciekawy przykład z pracy. O 10:00 zaczęła się konferencja z bardzo ważnym kontrahentem z Singapuru. Prezentacja, rozmowa, wiele pytań, dyskusja. O 11:50 w trakcie negocjacji wszyscy zaczynają się pakować: składają papiery i wyłączają sprzęt. Singapurzec nie rozumie o co chodzi, pyta, co teraz robimy? «It’s lunch time, czas iść coś zjeść do restauracji.»

Przeciętny Szwed raczej się nie przygotowuje lunchu dla siebie. Obiad w restauracji w południe kosztuje 7–10€.

A tak wygląda prawdziwy «Szwedzki stół».

Ci którzy zarabiają mniej przygotowują posiłek w domu i podgrzewają je później w mikrofali. Większość pracodawców ma świetnie urządzone kuchnie na potrzeby pracowników. Są 3 metody na tańsze lunche w Szwecji:

Zamrożony gotowy obiad, kupiony w pobliskim sklepie
4–5€

Gotowy obiad, przygotowany w pobliskiej knajpie «na wynos»
5–7€

Obiad przygotowany własnoręcznie w domu i odgrzany w pracy
2–3€

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus cztery? (wpisz liczbę)
 
 
13 dr.ag | 2010-06-25 20:47
ale kurwa macie problemy
12 JB | 2010-03-03 23:23
Widze ze na talerzu kroluje mr.RYŻ :D
11 Alicja | 2010-02-08 23:56
@AC
«Mówiąc o raporcie, ciekawe, czy ludzie są szczęśliwi, bo wychodzą na lunch do restauracji, czy wychodzą do restauracji bo są szczęśliwi?»
Raczej to drugie , bo sa szczesliwi ze ich na to stac tzn.restauracje ;-)
10 olgas. | 2010-02-08 14:53
Nu blin, Aleksandr, mnie kazetsia chto u nas luchshe kormiat:) daze w Belarusi. Derzis:)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
9 DrAg | 2010-02-08 11:57
Drogi AC
W takim razie będziemy musieli wstrzymać rozmowy na czas nieokreślony...
8 AC | 2010-02-08 09:11
@Kajetan
Mówiąc o raporcie, ciekawe, czy ludzie są szczęśliwi, bo wychodzą na lunch do restauracji, czy wychodzą do restauracji bo są szczęśliwi?
Jeżeli chodzi o centrum miasta — masz rację, najtańszy lunch NIE na wynos kosztuje 80 koron. Nawet w centrum Londynu można zjeść taniej.
7 Kajetan | 2010-02-08 00:41
Mezczyzni gotuja jezeli to lubia, kobiety gotuja bo musza. Dlatego mezczyzni jak juz gotuja, to gotuja raczej dobrze :)
Ty masz AC jeszcze przerabane, bo pracujesz w samym centrum Sztokholmu, gdzie restauracje i ceny sa pod turystow. Na przedmiesciach mozna zjesc ze 30kr taniej.
Kiedys czytalem raport o jedzeniu lunchu i wzglednym «szczesciu». Tak wiec najszczesliwsze sa osoby, ktore na lunch wychodza do restauracji i tam jedza. Na drugim miejscu sa osoby, ktore przynosza jedzenie i jedza je w pracowej kuchni a na koncu ci, ktorzy jedza na szybko przy biurku.
6 AC | 2010-02-07 20:55
@DrAg
Smażone ziemniaki nadal są na liście moich prywatnych «rarytasów». I nie ma to nic wspólnego z dochodami. Co do złośliwości — jak potrafisz usmażyć te ziemniaki tak fajnie, jak nauczyłem się w akademiku — wtedy porozmawiamy :)
5 DrAg | 2010-02-07 14:28
Próbowałam kiedyś takich śmiesznych ziemniakow smażonych — dalej to robisz? Czy juz to za «biedne» danie dla Ciebie? Skoro jak piszesz «MASZ WYBÓR».
...złosliwa jak zwykle...
4 AC | 2010-02-07 14:26
@Alicja
Jeżeli chodzi o gotowanie, to faktycznie, sporo moich znajomych również twierdzi, że faceci gotują zdecydowanie lepiej od kobiet. Skutki równouprawnienia? Maksymalnej demokratyzacji społeczeństwa?
3 Alicja | 2010-02-06 16:52
Boze, wiem co oni jedza bo pracuje ze Szwedkami od 20 lat. Albo swinstwo kupione w kiosku albo wlasne kanapki albo tak jak piszesz fastfood mrozony kupiony za 25 kr w sklepie. A co moze byc w jedzeniu za 25 kr? Chyba sama chemia i tekturka zmielona na kotlet.
Zagladaja do moich domowych pierozkow lub zupek albo golabkow i albo sa zdegustowne (zazdrosc) albo cmokaja az im slina leci. Gotowac to te donny nie umieja jesli to czasami faceci gotuja.
2 AC | 2010-02-06 15:58
@DrAg
8 lat życia w różnych akademikach w Polsce i na Białorusi ma też swoje pozytywne strony :) Gotuję więc sam i to bardzo smacznie :)
1 DrAg | 2010-02-06 14:08
Kto Ci gotuje;-) ?