sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Szwecja. Uppsala—Älvkarleby

25–26.11.2011, Zagranica

Uppsala

Lubię to miasto. Jest przytulne, rowerowe, z wieloma bardzo ciepłymi kawiarniami.

Już pisałem o ławce na zdjęciu w poprzednim reportażu o Uppsali. Na zimę przerabiają ją na «sylwestrowo».

Przystanek autobusowy. Niestety, już był wieczór, nie za bardzo widać, ale… Podświetlony, ławka zrobiona z plastiku czy czegoś innego (odporna na wandalizm oraz nie jest lodowata w zimę). Kosz na śmiecie, słup z rozkładem jazdy, numerami autobusów.

Okolice Bjorklinge

Nocowaliśmy przy jeziorze tuż przy Bjorklinge. Okazało się, że jest tu fajny camping. Polecam, jak ktoś szuka ciszy.

Pomysł do podciągnięcia — stacjonarny grill drewniany.

Pisałem w reportażu o Yttergran o dzwonnicach kościelnych ulokowanych w odrębnych budyneczkach. Tu mam kolejne potwierdzenia tematu. Nadal zastanawiam się dlaczego ta tradycja nadal istnieje w Szwecji?

Czy Szwedzi mogą być agresywni? — jak najbardziej.

Jedziesz sobie, podziwiasz lasy i kamienie, a tu nagle — azjatycka pagoda. Ktoś przedsiębiorczy zrobił sobie restauracyjkę oraz hotel przy drodzę.

Zamek Örbyhus

Specjalnie dla niego nie warto tu jechać. Miejsce ładne, ale nic specjalnego.

Zamek jest własnością prywatną. Można go obejrzeć tylko z zewnątrz, ale i tak wszędzie są tabliczki, że to «prywatny teren».

Obok jest restauracja zbudowana w tradycyjnym dworku. Ten dworek raczej wart jest uwagi. Trochę za duży jak na typowo szwedzki oraz budynki ulokowane są zbyt ciasno.

Ale dlaczego warto tu przyjechać — żeby zobaczyć werandę jak na zdjęciu poniżej. Całe moje życie marzę o posiadaniu własnej podobnej do tej. Niby nic szczególnego, ale każdy szczegół jest zrobiony z miłością: białe rzeźbione słupy, lampa nad wejściem, podzielone okna, krzesła z kocami w środku. W takim czymś chce się siedzieć wiecznie.

Poza tym cała miejscowość Örbyhus — to nic ciekawego. Przystanek mówi sam za siebie.

Älvkarleby

Miejscowość ta jest znana z dwóch pokrewnych rzeczy: super miejscem na łowienie ryb (jakąś specjalną metodą podobnie) oraz elektrownią wodną.

Jeżeli chodzi o ryby, to tu jest nawet specjalny camping rybacki. Nieźle położony, muszę powiedzieć, na półwyspie przy rzece z szybkim nurtem.

Segregacja odpadów.

Coś co mnie rozbroiło — sauna na tratwie. Czyż to nie boska rzecz? Muszę kiedyś tak spróbować. Z prawej strony widzimy również most, który ma ponad 100 lat.

No i nareszcie najciekawsze — elektrownia wodna z tamą. To trzeba widzieć. Woda, pozbawiona swojej siły, kamienie w korycie rzeki, kombinacja kolorów, drewniany wiadukt. Ogólnie miejsce jest bardzo specyficzne, ma się wrażenie przytajonej energii w okolicy. Warto tu przyjechać.

No i ciekawy wynalazek konstrukcyjny ze słupami w jeziorze.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus trzy? (wpisz liczbę)
 
 
Brak komentarzy. Bądź pierwszym!